Testament

22/04/2011 at 10:28 am (Bez kategorii)

Hbr 9; 15-16. „Dlatego <Chrystus>jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy. Gdzie bowiem jest testament, tam musi ponieść śmierć ten, który sporządza testament”.

Dziś wspominamy męczeńską śmierć Chrystusa. Dziś jest czas wyciszenia i zadumy. Ale nie jest to czas rozpaczy. Nie jest to czas zwątpienia i beznadziei. Jest to czas gdy wsłuchujemy się w pozostawione przez Chrystusa słowa.

Mówi się, że święta Wielkanocne, to święta chwalebnej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Ale przecież nie jest to kompletny obraz tych dni. Bo te święta, to czas gdy wspominamy ŻYCIE, śmierć I zmartwychwstanie JEZUSA, który dzięki nim stał się Chrystusem. Cóż znaczyłaby nawet najbardziej okrutna śmierć Jezusa z Nazaretu, gdyby nie całe Jego życie, gdyby nie treści których nauczał?

Jaki więc Testament Jezusa, odczytujemy dzisiaj, w dniu gdy obchodzimy pamiątkę Jego śmierci? Pierwszym rozdziałem jest MIŁOŚĆ. “Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swą wolą. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.”

Jezus stwierdził, że na tych dwóch przykazaniach opiera się całe prawo i prorocy. Jezus chce byśmy pamiętali, że Bóg jest Miłością, i z Miłości Bożej, z Miłości do nas, Bóg dokonuje dzieła odkupienia. Miłość Boga oznacza, że On chce dla nas największego szczęścia. Chce byśmy byli szczęśliwi, by nasze życie było radosne i udane. Byśmy potrafili cieszyć się z tego, że żyjemy. Ale tej Miłości musimy się od kogoś nauczyć, musimy mieć wzór, z którego możemy czerpać. Tym wzorem, jest dla nas Jezus. Do wszystkiego co zrobił i powiedział, można przykleić notkę “…z Miłości”.

Jezus będąc Bogiem, który stworzył cały świat, staje się podobnym do ludzi…z Miłości.
Jezus pomaga młodej parze na weselu, by nie musieli się wstydzić przed krewnymi nieodpowiedzialnością…z Miłości.
Jezus wskrzesza młodego chłopaka, widząc cierpienie Jego matki…z Miłości.
Jezus nie potępia kobiety cudzołożnej i ratuje ją przed zawiścią faryzeuszy… z Miłości.
Jezus szczerze płacze nad grobem Łazarza…z Miłości.
Jezus obmywa nogi swoim uczniom, i staje się dla nich wzorem nauczyciela…z Miłości.

On jest dla każdego człowieka, przykładem, doskonałego wypełnienia człowieczeństwa. On jest wzorem dobroci, radości, nadziei, przebaczenia, sprawiedliwości, cierpliwości, przyjaźni, opiekuńczości, pracowitości itd. Jego przykazanie Miłości jest proste. ale proste dopiero w momencie, odnalezienia doskonałego wzoru wypełniania tego przykazania. On jest doskonałym wzorem.

Ale przecież my nie jesteśmy jak Chrystus. On był Bogiem człowiekiem, więc Jemu było prościej. Dlatego na kartach ewangelii, mamy opisany kolejny wzór całkowitego oddania Bogu. Jest Nim Maryja. Całej jej życie, całkowicie oddane jest Bogu. Każdy jej czyn opisany na kartach ewangelii, jest warty naszego naśladowania. Począwszy od przyjęcia Bożego zadnia, objawionego przez Archanioła Gabriela, poprzez ciągłą obecność przy Chrystusie i Jego uczniach, aż do przyjęcia namaszczenia Duchem Świętym w dniu pięćdziesiątnicy.

Pozostaje jeszcze drugie największe przykazanie. Drugie, dlatego, że bez odkrycia pierwszego to drugie nie ma sensu. To drugie, nie ma takiej mocy. W tym przykazaniu zawarta jest troska o siebie i drugiego człowieka. Tak o siebie. Bo mówi ono że bliźniego mamy miłować jak siebie samego. A przecież żeby to zrobić, to trzeba najpierw Kochać samego siebie. Może to wydawać się dziwne i nie chrześcijańskie. Ale przecież, jak można mówić drugiej osobie o Miłości, o tym że jest ważny, potrzebny i wyjątkowy, jeśli samemu się tego o sobie nie myśli. To przecież zwykła hipokryzja.

A nie ma w takim podejściu czegoś niewłaściwego, jeśli za wzór Miłości mamy Boga, mamy Chrystusa. Wzór tej Miłości jest także opisany szczegółowo w liście do Koryntian. Taka Miłość samego siebie, jest czysta, jest piękna, jest pozbawiona wszelkich nieczystości. Takiej Miłości samego siebie, nie należy się obawiać, tylko trzeba ją odkryć, a później przelać ją na bliźniego.

Drugim rozdziałem pozostawionego przez Jezusa Testamentu, jest Krzyż.

“Krzyżu Święty, co świat obejmujesz,
Który rozdartą ziemię ramionami dwoma,
Jak dziecko słabe matka
przed ciemnością bronisz,
Zmiłuj się nad nami.
Krzyżu Święty, masz moc pojednania
I północy z południem i wschodu z zachodem
Który nienawiść łamiesz, a niewolę kruszysz,
Zmiłuj się nad nami.

Tobą mury rozwalać, Tobą się osłonić,
Tobie się ufnym sercem z miłością pokłonić. x2

Krzyżu Święty, który ziemię spinasz,
Jak gdy żelazną klamrą
człowiek dom swój chroni,
By się w gruzy nie rozpadł na zwęglonej ziemi,
Zmiłuj się nad nami.
Krzyżu Święty, nad nami wzniesiony,
Jak bandaż litościwie ściągasz brzegi rany,
By się nowe zaczęło w sercu wyleczonym,
Zmiłuj się nad nami”.

W dzisiejszych czasach, w dzisiejszej Polsce, niewygodnie jest mówić o krzyżu. Ludzie boją się o nim mówić, podejmować rozmów związanych z krzyżem. Na całym świecie, prowadzone są debaty o usunięciu krzyży ze szkół, by nie przypominać dzieciom cierpienia. Nie pozwala się na noszenie krzyża, w widocznym miejscu, by nie “urazić czyiś uczyć religijnych”. A w Polsce jeszcze rok temu, ludzie nazywający się obrońcami krzyża, niszczyli w polakach  prawdziwe Jego przesłanie.

Im częściej będziemy rozważać tajemnice Krzyża Chrystusowego, w kontekście tylko Jego męki, śmierci i zmartwychwstania, tym bardziej będzie się utrwalał w ludziach obraz cierpienia. A przecież ten krzyż, jest ostatecznym wyrazem Miłości Jezusa do każdego człowieka. On jest ukoronowaniem, jego ziemskiego nauczania. Jezus nie chciał abyśmy spoglądając na krzyż, na pierwszym miejscy widzieli Jego cierpienie. On chciał byśmy pod krzyżem uczyli się Kochać.

Jednocześnie Jezus uczy nas przyjmować krzyż. Przyjmować w naszym codziennym życiu, to co trudne, to co bolesne.

Pewnego razu starsza kobieta, strasznie narzekała do Boga, na swój krzyż. Mówiła: “Panie, czemu mnie aż tak doświadczasz? Dlaczego jest mi tak ciężko, kiedy innym jest dużo lżej. Dlaczego dałeś mi tak wielki krzyż, który ledwo mogę udźwignąć?”. A po tych słowach, ukazał się jej anioł. Rzekł do niej: ” Chodź ze mną”, a gdy ona poszła ukazał jej anioł sale, wypełnioną różnego rodzaju, krzyżami. Wielkie, malutkie, z żelaza, brązu, złota. I powiedział jej Anioł: “Wybierz sobie nowy krzyż, który odtąd będziesz dźwigać, przez całe swoje życie”. Kobieta chodziła między krzyżami, oglądała, podnosiła, sprawdzała. Wreszcie wybrała. Krzyż był z brązu, średniej wielkości, trochę cięższy. “Ten chce dźwigać przez resztę mojego życia. Nie jest za mały, bo przecież Bóg mi pomaga w życiu, i nie jest za duży, bym przewracała się za każdym krokiem”. A anioł rzekł do Niej: “To jest właśnie ten sam krzyż, który dźwigałaś do tej pory”.

Jezus poprzez swoje życie, chciał nauczyć nas zawierzenia Bogu. Zaufania, że Bóg ma wobec naszego życia dobry plan i chce tylko i wyłącznie naszego dobra. I ostatecznie pokazał nam to w swoich ostatnich godzinach. Do końca nie zwątpił, nie zaczął złorzeczyć na swój los, nie sprzeciwił się Ojcu. I za to wszystko został ponad świat wywyższony.

“To wam powiedziałem przebywając wśród was.  A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.  Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.  Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie”.

może wydawać się że w dniu dzisiejszym powinno być więcej słów, o przebaczeniu, cierpieniu, odpuszczeniu grzechów. Owszem są to bardzo ważne słowa i nie należy o nich zapominać. Nie mogą one jednak przesłonić nam powodu, dla którego Jezus zawisł na krzyżu. Nie mogą one przesłonić, Miłość Jezusa Chrystusa. Bo gdy tak się stanie, najważniejsza treścią która zapamiętamy z spotkanie z Bogiem w kościele, będzie Cierpienie Jezusa z Nazaretu na Krzyżu, a nie Radość z Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

J. Tuwim „Chrystus”

Nie skarżę się, mój Ojcze, nie skarżę się, mój Panie,
Iżeś dał sercu memu to smutne miłowanie.

Nie skarżę się, mój Ojcze, że tak samotnie chodzę,
Żem się już wielce znużył na tej ciernistej drodze.

Obchodzę chaty z wieścią: “zbliża się, z łaski nieba”.
A ludzie mówią: “Z Bogiem…” I dają kromkę chleba.

Czyli są słowa moje tak bardzo niepojęte?
Nie widzą, że się zbliża Królestwo Twoje święte.

Nie widzą, że niebiosa rozwarły się narodom,
Nie wierzą, choć im prawdę z radością i z pogodą…

Lecz się nie skarżę, Panie, że tak strapiony chodzę,
Że nie ma, nie ma kresu ciernistej mojej drodze.

Ptaszkowie mają gniazdka i liszki mają schowy,
I tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy.

Lecz to nie skarga, Panie… Spraw jeno w bliskim cudzie,
Iżby mnie zrozumieli ci dobrzy, cisi ludzie.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.